Wczoraj na zajęciach prasowaliśmy z Photonem — i to był jeden z tych dni, po których człowiek wraca do domu z poczuciem, że to ma sens.
Dzieci pracowały w sześciu grupach. Na początek ich zadaniem było zbudowanie z kolorowych kubeczków drogi dla naszych robotów. Niby proste wyzwanie, a ile w nim było rozmów, negocjacji, pomysłów i śmiechu. Serce naprawdę rośnie, kiedy widzę, jak moje pierwszaki coraz lepiej potrafią się dogadywać.Jak słuchają siebie nawzajem. Jak uczą się, że wspólny cel jest ważniejszy niż „mój pomysł”. Ta współpraca z tygodnia na tydzień dojrzewa — i to jest piękne.
Gdy drogi były gotowe, uruchomiliśmy roboty. Najpierw dzieci sterowały nimi w aplikacji PhotonEdu, korzystając z funkcji Joystick. Było dużo emocji, prób i błędów, czasem śmiechu, czasem skupienia. Potem przeszliśmy do Photon Blocks — układaliśmy sekwencje poleceń tak, aby robot samodzielnie przejechał wyznaczoną trasę. I tu zaczęła się prawdziwa magia myślenia: planowanie, przewidywanie, poprawianie, analizowanie.
To nie były tylko zajęcia z programowania. To były zajęcia z cierpliwości. Z odpowiedzialności za grupę. Z komunikacji. Z radzenia sobie z niepowodzeniem. Z radości z małych sukcesów.
Technologia sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Może rozpraszać. Może zastępować relacje. Ale mądrze wykorzystana potrafi stać się narzędziem do budowania czegoś znacznie większego niż umiejętności cyfrowe. Może uczyć myślenia, współpracy i sprawczości. Może wzmacniać w dzieciach wiarę, że potrafią rozwiązać problem — razem.
Patrząc na moje pierwszaki, wiem jedno: uczą się programować, ale przede wszystkim uczą się być zespołem. A jeśli wyniosą z tych zajęć przekonanie, że wspólnie można więcej — to będzie największy sukces.
I właśnie dla takich chwil warto być nauczycielem. 🧡
kontakt@wklasiepanamateusza.pl
A website created in the WebWave website builder