W mojej klasie nauka pisania nie zaczyna się od zeszytu.Zanim dzieci zapiszą nową literę w ćwiczeniach, pracujemy na tablicach suchościeralnych, tackach z kaszą. To moment, w którym mogą spokojnie oswoić literę — bez presji, że „musi być ładnie” albo „bez błędów”.
Zależy mi na tym, aby dzieci najpierw zrozumiały ruch, a dopiero potem utrwalały go w zeszycie. Tablica daje im przestrzeń do próbowania, poprawiania i szukania właściwego kierunku. Błąd można zetrzeć jednym ruchem, więc nie wywołuje napięcia ani zniechęcenia.
Widzę, że dzięki temu dzieci:
🟡piszą swobodniej,
🟡mniej spinają rękę,
🟡skupiają się na kształcie i kierunku litery, a nie na samym efekcie końcowym.
Pisanie na tablicy angażuje inne partie mięśni niż pisanie ołówkiem, dlatego jest świetnym etapem przejściowym. Dzieci zapamiętują ruch pisarski, a nie tylko obraz litery. Gdy później przenosimy się do zeszytu, litera nie jest już „nowa” — jest znana, oswojona i bezpieczna.
To przekłada się na dalszą naukę pisania:jest mniej napięcia, większa płynność i stopniowa automatyzacja ruchu. Zeszyt przestaje być źródłem stresu, a staje się naturalnym kolejnym krokiem.
Tak właśnie pracujemy w mojej klasie — krok po kroku, z uważnością na potrzeby dzieci i z myślą o tym, żeby nauka pisania była procesem spokojnym i sensownym.🧡
kontakt@wklasiepanamateusza.pl
A website created in the WebWave website builder